[PL] Przecież gramy do jednej bramki
14 lipca 2016
[ENG] Value in Analytics
20 lipca 2016

[PL] Start-Up Challenge? A po co to komu?

No właśnie. To, że duże korporacje interesują się współpracą ze start-upami nikogo nie dziwi. To, że start-upy chcą swój wschodzący pomysł sprzedać dużym korporacjom jest logiczne i naturalne. I to „nie w tym jest ambaras”… bo obydwie strony chcą. Kłopot w tym, że bardzo często nie wiedzą jak.

Modele biznesowe zmieniają się na naszych oczach. To banalne stwierdzenie, i zawsze było prawdą, tyle że ogrom i szybkość zmian ostatnich lat przerasta wszelkie oczekiwania, a ich konsekwencje budzą często grozę i działają na wyobraźnię w sposób do tej pory nieznany.

Tyle nowego… a wszystko inne!

Każdy, kto choć trochę interesuje się ewolucją modelu biznesowego, tym jak zmieniają się usługi i serwisy, jak zmieniamy się my sami, zna wszystkie lub większość z często przywoływanych haseł i fenomenów. Tylko garść przykładów: Project Management As A Service – bo klasyczne zarządzanie projektem to już nie jest przewaga konkurencyjna. Cloud – bo wydajność i efektywność kosztowa chmury jest nie do przebicia, a bezpieczeństwo, wszechstronność i wydajność takiego rozwiązania zamyka usta sceptykom i już nie jest możliwością lecz koniecznością. RPA – bo automatyka i robotyka nie tyle wkracza, co już wkroczyła we wszystkie dziedziny i procesy, nie tylko mechaniczne i fizyczne, ale przede wszystkim logiczne, bazujące na inteligentnych samouczących się algorytmach. Nawet nie trzeba ich pilnować! Software As A Service – bo łatwiej budować z gotowych klocków niż stawiać poważne systemy budowane własnym sumptem latami. Co tam! To nawet nie muszą być nasze klocki. Tak jest przy okazji taniej. No i zmieniamy się my… a właściwie ci młodzi, którzy do nas przychodzą, to są już zupełnie inni ludzie. Niby system edukacji ma sterowność tankowca, ale jakimś sposobem wypluwa ambitnych, światłych (choć nie zawsze lepiej wyedukowanych) absolwentów, którzy bardzo dobrze wiedzą czego chcą i są aż nadto świadomi swojej wartości. Zaskakują starych wyjadaczy od skomplikowanych interview, bo ich przekonania, oczekiwania i dążenia jakoś nijak nie pasują do tabelek, kryteriów i przez lata pożądanych cech idealnego kandydata. Jednym słowem….

Jak żyć?

Wszystko na naszych oczach wywraca się do góry nogami. To, co globalne, staje się niszowe, a lokalne pomysły z dnia na dzień urastają do prawdziwych Goliatów. A wszystko dzieje się tak szybko, że zanim rzeczywistość zdąży zweryfikować faktyczną wartość biznesową poszczególnych rozwiązań, stają się one nieistotne, bo przeszłe, a na ich miejsce wkraczają nowe, jeszcze bardziej zdumiewające i… jeszcze szybciej.

Jeden przykład. Uber. W skostniałej, obwarowanej licencjami i przepisami strukturze licencjonowanych przewozów osób, w której na dobrą sprawę nie zmieniło się nic od lat 50. ubiegłego wieku pojawiło się pęknięcie. Disruption. W 2010 roku Uber był obecny w jednym mieście. Pięć lat później znienawidzony przez niektórych pomysł kwitnie w 380 miastach 70 krajów na sześciu kontynentach. I jest najszybciej rosnącym biznesem w historii kapitalizmu. No comments. To właśnie dlatego start-upy spędzają sen z powiek wielu. Bo to pękniecie, zniekształcenie, rewolucja albo po prostu DISRUPTION pojawia się znikąd i powala Goliata za Goliatem.

No dobrze. Start-upy to szybkość działania, elastyczność, przebojowe pomysły, fajni ludzie jakimś cudem zawsze trafiający w sedno potrzeb i oczekiwań konsumenta. No, prawie zawsze, tak średnio raz na dziesięć prób. Ale szybkość z jaką upadają się i podnoszą sprawia, że ten jeden z dziesięciu albo nawet pięćdziesięciu pomysłów chwyta. I to jak! Z drugiej strony mamy potężne korporacje, które mimo niesprzyjających okoliczności trzymają się bardzo dobrze i są silne. Nadal skupiają 90% kapitału, nadal są najlepszymi pracodawcami. Co z tego, że nie są sexy. Nawet „Mordor” i „korposzczur co płakał” nie bardzo im szkodzą. Kurczę, są jednak nieźli. A w tym co robią i na czym się znają to nawet znakomici. Czyli co…

Może warto?

Aż się prosi połączyć te dwa światy, szczególnie, że wszyscy poruszamy się w tej samej dynamicznej rzeczywistości, o której mówiliśmy na początku. Każdy reaguje na swój sposób, ale reagować MUSI. Dlatego: korporacje i start-upy łączcie się! Dragon’s Den, Heckathon, Inkubator, Accelerator, sposobów jest mnóstwo. Mamy też nowy sektor, który zajmuje się właśnie umożliwieniem porozumienia się dużych z małymi, wolnych z szybkimi, tradycyjnych z nowymi. Chwała! Niby dlaczego mamy być gorsi od tych z Doliny Krzemowej, Londynu czy Tel-Awiwu? Nie jesteśmy! Ba, wszyscy dookoła chwalą naszych studentów, nasz potencjał intelektualny, zdolności techniczne, analityczne, taką prawdziwą chęć pracy i niezgodę na status quo. Bądźmy szczerzy: doceniają nas. I jak to często bywa, ci INNI mówią o nas lepiej niż my sami o sobie.

Czyli jest coś do zrobienia 🙂

Do zobaczenia w Katowicach!

ABSL Start-Up Challenge to właśnie taka możliwość, platforma łączącą firmy z potężnym kapitałem, które od ponad 10 lat tworzą najszybciej rozwijający się sektor polskiej gospodarki, dają zatrudnienie blisko 200 tysiącom profesjonalistów docenianych na całym świecie. Gdzie to się dzieje? U nas, tu, w naszym kraju. To prawdziwy fenomen, że jesteśmy postrzegani i oficjalnie oceniani jako pierwsi w Europie i trzeci na świecie w obszarze rozwoju BPO, SSC, czyli w skrócie Usług Wspólnych dla Biznesu. To się dzieje na naszych oczach. Wystarczy prześledzić kilka statystyk i to, co robi ABSL i jego członkowie. To jest naprawdę niewiarygodne! A z drugiej strony mamy globalną wioskę, w której start-up w San Francisco czy Amsterdamie nie ma znaczącej przewagi nad start-upem z Poznania, Bydgoszczy czy Rzeszowa. Bo mamy zdolnych ludzi, o których sukcesach z dumą czytamy tak często. Bo mamy znakomite, dynamicznie rozwijające się średnie i małe firmy. ABSL Start-Up Challenge to miejsce i czas, żeby dać jeszcze jedną szansę pomóc szczęściu i zgromadzić w jednym miejscu przedstawicieli kilku światów. Z tego mogą się narodzić pomysły, synergie, projekty, nowy kapitał, kariery, kontakty… A cokolwiek się pojawi, będzie dobre.

Janusz Dziurzyński
Janusz Dziurzyński
Pełni funkcję dyrektora – Procter & Gamble Global Business Services. Od 2005 r. budował i rozwinął warszawskie centrum usług biznesowych do rangi strategicznego centrum w świecie P&G.